...ma być pięknie...będzie pięknie!
O autorze
Zakładki:
RSS
niedziela, 28 lutego 2010
...foto

Fotografia to moja pasja, hobby…banalne! Może tak…to czynność przyjemna jak…jedzenie czekolady, jak seks:-) albo ćwiczenia tai chi…lubię…czuję,że nadaję nowy kształt temu co widzę, uczestniczę w tym co się dzieje i utrwalam…zachód, śmiejącego się człowieka, lecącego ptaka, stojące drzewo…stają się dzięki mnie nieśmiertelne…będą zawsze…to ważne!  Ciekawość jak wyjdzie…to…czy następne…ujęcie, trzyma mnie w napięciu…dopóki zobaczę czy…przemawiają…czy aby jest ta gałąż,czy wyszły cienie, czy….coś mnie zaskoczy…               Susan Sontag w książce „ O fotografii” (…jeszcze o niej napiszę nie raz:-)  ) twierdzi,że fotografowanie daje ludziom władzę nad przeszłością a możliwość obejmowania w posiadanie przestrzeni daje im poczucie bezpieczeństwa…chyba dzielenie włosa na czworo…:-) …nie czuję tego, ale już jej teoria…że fotografowanie to łagodzenie lęku przed nic nierobieniem…przemawia do mnie:-)...i chyba coś jest na rzeczy…:-) Racja jest też w stwierdzeniu,że robienie zdjęć ludziom to…gwałcenie ich….to oglądanie ich takimi, jakimi nigdy sami siebie nie widują, to wiedzieć  o nich więcej, od nich samych…co powoduje,że fotografujący ma symboliczną władzę nam obiektami fotografowanymi…

Tę definicję odnalazłam w niedawno obejrzanej wystawie Biologia Chemia Fizyka (Pranckiewicz/Rusznica/Solarewicz) Temat wystawy …ludkie Ciało…pokazane tak,że nie wystarczy spojrzeć…zdjęcia zmuszają do…patrzenia i patrzenia i…czytania i…poczucia tego co widzimy. …A widzimy ludzkie ciało...bardzo realistyczne, z owłosieniem, znamionami, przebarwieniami…z nieproporcjonalnością i śladami miłości…nie jest PIĘKNE…jest BRZYDKIE…tylko te dwie skrajności pobudzają do…zadawania pytań (NORMALNOŚĆ jest nijaka ), do myślenia …I jest gdzieś uczucie(o którym pisze Sontag),że to ofiary fotografa, że fotograf wie o nich więcej niż oni sami,że ta dziewczyna, wcale nie brzydka…tu wygląda tak, jakby wyglądać nie chciała... Byłam ze znajomą…ona widziała i czuła…śmierć, ja tylko…nostalgie i brzydotę.       

 Druga wystawa, także fotograficzna to czarno-biały (lubię czerń i biel, tę grę miedzy nimi...przenikanie, uzupełnianie, albo dominację jednego nad drugim) zapis rzeczywistości. . Coś się dzieje a fotograf to rejestruje…swój stosunek do tego co widzi wyraża przez kolor,kadr,oświetlenie czy sekwencje zdjęć…to wystawa „Ulice Świata” Stefana Arczyńskiego. Podróże kształcą i stwarzają niezwykłe okazje dla fotografa, który skwapliwie z tego korzysta…(…też bym korzystała, choć pewnie inaczej:-)) Dodatkowym walorem wystawy jest otoczenie, w którym zdjęcia są prezentowane…to przepiękne sale Ratusza wrocławskiego.                                                                                                   Kupując bilet na wystawę, zostałam mile zaskoczona możliwością zakupu dodatkowego biletu, który umożliwiał mi fotografowanie…do woli. Niestety jest i druga strona medalu…nie wykorzystałam tej możliwości bo jak zwykle (to feler prawie każdej, na której byłam), oświetlenie wystawy utrudnia oglądanie prac (światło reflektorków odbija się od szklanych opraw)…a zwłaszcza fotografowanie:-)

…to kilka fotek z wystawy

http://picasaweb.google.pl/renata971/WystawaStefanaArczynskiego#

10:42, renata971
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 lutego 2010
...pamięć

...obudziłam się i...pomyślałam, ( niestety, myślę już od samego rana!) że nie umiem grać w domino...zapomniałam:-)...czego jeszcze nie pamiętam???... no i zaczęło się...nie pamiętam słów piosenki Nalepy "Kiedy byłem małym chłopcem", którą kiedyś grał  na gitarze...tylko dla mnie...Kwiecień:-))) Nie pamiętam... dlaczego byłam w szpitalu mając 4-ry lata...nie pamiętam słów piosnki "Góralko Halko" z praktyki geodezyjnej w Kłodzku... nie pamiętam z kim byłam na Studniówce... Wrzuciłam niewiadome w google...niestety nie wszystkiego się dowiem...na szczęście???

http://www.youtube.com/watch?v=eeUEyJGnHts

http://www.youtube.com/watch?v=jNrfHcPdQO4&feature=player_embedded

http://www.kurnik.pl/domino/zasady.phtml

18:32, renata971
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 lutego 2010
...czekanie

...nie jestem wulkanem romantyzmu z...uniesionymi w górę oczami, nie jestem wiecznie natchnioną marzycielką i bardzo uduchowioną...sentymantalną istotą...( jestem przecież...wg irlandzkich żródeł:-) bussiness women,po naszemu... geszefciara:-))...a jednak...cały wczorajszy dzień...czekałam... czekałam...i czekałam.......aż się doczekałam...

…bólu głowy...na miarę 3-ch Saridonów i bliżej nieokreślonego smutku (...ten z kolei był na miarę szczerego sms,a, w którym wyraziłam co właśnie czuję)...który trzymał mnie cały dzień i...pół nocy...i zaowocował...wolnym dniem... Trochę czuję połowę obolałej głowy i nie nadaję się do wykonania ciągu Tai Chi, więc nie pójdę na ćwiczenia,ale za to... poczytałam do woli..."Prochy Angeli" cudna książka, o rodzinie irlandzkiej,która w okresie Wielkiego Kryzysu wraca ze St.Zjednocz. Do Irlandii, do Limerick. Rodzina to…rodzice i trójka dzieci (dwóch chłopców i dziewczynka)…i pub ( w którym leje się strumieniami ciemne piwo i gdzie„głowa„ rodziny przepija każdy,rzadziej zarobiony, częściej…zasiłkowy grosz) i bieda ( okrutna,dojmująca i wyniszczająca) i…czas płynie…umiera dziewczynka, ojciec pije, rodzą się bliźniaki, ojciec pije, umiera jeden bliźniak, ojciec pije, umiera drugi, pije…rodzi się kolejny synek, pije…a żona jakoś…to znosi, jakoś…sobie radzi w gmatwaninie emocji i zobojętnienia. A pozostałe dzieci rosną i...jest kino i kościół...przepustki do innego świata. Wspomnienia autora,który żyje obecnie w Ameryce a w książce jest młodszym synem…są przykre, ale podane czytelnikowi w humorystyczny i lekki sposób…a ile wiedzy o Irlandii!!! Nie do przecenienia...książka z nagrodą Pulitzera. Obejrzałam też"walentynkowy", a jakże...film pt."Słodki Listopad"...o wielkiej miłości w obliczu śmierci i…popłakałam trochę… mimo,że jestem…b.w.J Od wielu lat obiecuję sobie,że jeden dzień w tygodniu będzie mój…tylko dla mnie…i nigdy tak się nie dzieje…jestem wstrętna dla siebie…a może się boję?…muszę to przemyśleć…

18:13, renata971
Link
sobota, 13 lutego 2010
...

Panie Senatorze Piesiewicz;

...proszę przyjąć moje dobre słowo, proszę nie słuchać ocen i wyroków głupców...proszę nieustająco wierzyc,że więcej jest ludzi mądrych...którzy także popełniali w życiu błędy...potykali się, ale dane im było wyciągnąć wnioski, zastanowić się, naprawić, wzmocnić...czego życzę także Panu.

18:41, renata971
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 lutego 2010
...nocna ekscytacja

...w rozmowie tel. 3.02. powiedziałam …jutro u nas wielki dzień  (chodziło mi o przesłuchanie

Premiera Tuska przed komisją ds. tzw  afery hazardowej w dniu  4.02 )…złapałeś mnie za słowo…WIELKI DZIEŃ!!???...próbowałam Ci wytłumaczyć co miałam na mysli,dlaczego,po co…nie potrafiłam…nie pozwoliłeś na to…

Spróbuje słowem pisanym, ja nawet wolę…a i  Ty ( może zaglądniesz tu…jednak?) na spokojnie przemyślisz moje argumenty…

W dzień przesłuchania próbowałam pracować i…słuchać, ale szybko zrezygnowałam z pierwszego zajęcia…słuchałam i z godziny na godzine upewniałam się,że jest to…wielki dzień, tak!!!…miałam rację… i dwa powody,które utwierdzają mnie w tym przekonaniu to:

po pierwsze…pokazanie przez Premiera…jaka jest pisowska opozycja, jak działa i ile jest warta…

po drugie…to wielki dzien by inne…były już…normalne…

Najpierw mała dygresja…

[[[… trzeba być jednak tu, w Polsce, żyć tu i pracować …by czuć atmosferę w jakiej to wszystko się rozgrywa…trzeba widzieć jak naród został podzielony ( i jak ten podział jest podsycany!) przez nieodpowiedzialnych ludzi, ile    wrogości i niezrozumienia towarzyszy…wszelkim uroczystościom, rocznicom i świętom , które  z…dumnych, poważnych i pieknych…stają się…śmiesznymi i żenującymi sytuacjami…  PIS to ludzie, których 2 lata rządzenia pozostawiły…trwałe ślady a przedewszystkim lęk przed powtórką!!!

Nie pomagają rządzić tylko brużdżą i przeszkadzają…   Ty walczyłeś (walczyliscie) na froncie z komuną…klejąc plakaty,strajkując, organizując „Solidarność” w urzędzie…my „walczymy” z  PISem… innymi metodami bo…ogladając odpowiednie programy, czytając odpowiednie gazety, dyskutujac na odpowiednich forach i wreszcie odpowiednio głosując… Różnica jest, oczywiście…nikt do nas nie strzela, nie zamyka do więzienia…metody, odpowiednio też inne( mamy teraz internet, komercyjne programy w TV , radio…mamy wreszcie niezależną prasę), ale walka…jest  i nie wyobrażam sobie nie popierać tych, którzy są szansą dla Polski. Może nie doskonałą, może czasem błądzącą, ale SZANSĄ!!! I jeszcze jedno…od takich jak ja, zwykłych obywateli zależy wiele, nikt nie przekona mnie,że jest inaczej]]]

Powracając do Wielkiego dnia… potwierdziło się po prostu to  o czym wiedzieliśmy…4 godziny merytorycznych pytań od posłów,którzy coś chcą wyjaśnić i 8 godzin ataków ze strony tych,którzy chcieli Tuska ośmieszyć, wyprowadzić z równowagi i  przyłapac na kłamstwie…działając wg zasady,ze jak się chce psa uderzyć, kij zawsze się znajdzie… To wszystko okazało się funta kłaków warte!...ale nawet nie o to chodzi…chodzi o to w jaki sposób Tusk się obronił…Nie zawiódł mnie…zobaczyłam człowieka  cierpliwego, który na żenujące insynuacje reagował wstrzemiężliwie…pokazał,że ma kondycje i duży zapas…łagodności. Pozatym pokazał (i to jest drugi powód,że ten dzień był wielki) jak inaczej tj. pozytywnie i z duma  można rozmawiać o Państwie i polskości…o społeczeństwie,rządzie i premierostwie. Słuchając Tuska i Kaczyńskiego ma się wrażenie przepaści, zderzenia innych kultur i cywilizacji.

…to właśnie chciałam powiedzieć w środę, o 1wszej w nocy…

16:40, renata971
Link Dodaj komentarz »