...ma być pięknie...będzie pięknie!
O autorze
Zakładki:
RSS
wtorek, 29 grudnia 2009
"DOM ZŁY"

...świetny film polski, jestem wciąż pod wrażeniem a wróciłam z kina...ponad 3 godziny temu...  Dla jednych będzie to thriller... polski Tarantino...krew i przemoc (siekiera, nóż, sidła na lisa)... dla innych obraz Polski w czasie stanu wojennego...zapijaczeni(prokurator nachlany w sztok), skorumpowani i amoralni milicjanci podczas wizji lokalnej, i wreszcie dla innych...mocno psychologiczny obraz ludzi...(widzimy małżeństwo Dziabasów i gościa w ich domu Środonia, chroniącego się przed burzą, obraz dzieje się w bieszczadzkiej PeGieeRowskiej wsi) ich myśli,żądze,emocje... ich zachowanie kiedy dokoła czai się ZŁO(to zło jest namacalne,poprostu musi się coś wydarzyć...lada moment...za chwilę...)...to wszystko dzieje się w deszczu, błocie i wódzie, która leje się strumieniami i usprawiedliwia??? wszystko co się dzieje wokół... Jedynym normalnym i przewidywalnym stworzeniem jest...pies, który obszczekuje i gryzie obcego(jak to pies) i żre mięso(jak to pies)...oraz lis, który dusi kury(jak to lis)...i tylko...to, jest oczywiste!!! i... normalne!   Czułam strach i...zamęt...bo właściwie nie ma odpowiedzi na żadne pytanie, których tyle ciśnie się do głowy... a pozatym to ochydne uczucie kiedy dociera do człowieka, że....PRAWDA? NIE MA TAKIEJ!  Polecam...bardzo... 

22:56, renata971
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 grudnia 2009
...zwątpienie

…Święta…wymyślił je człowiek…głęboko wierzący…to dni dla tych, którzy wierzą…że się narodził syn człowieczy, że odkupił nasze winy,że cierpiał okrutnie, za nas…że nas kochał… Nas, tych…biegających po sklepach w „świątecznej” gorączce, tych…sprzątających milutkie,przytulne mieszkanka, tych…chlejących w świątecznej atmosferze, tych…na full słuchających kolęd,jakby od tego zależało rozgrzeszenie, tych… których wiara jest malutka jak…jedno ziarnko maku w misce wigilijnej kutii, jak jedno żbło trawy z irlandzkich pastwisk, jak jeden krok z tych, które postawimy w całym życiu… Taka jest i moja…wciąż bombardowana faktami i obcymi wpływami…zmienia się nieuchronnie , dojrzewa… Tracą znaczenie rekolekcje, spowiedź,refleksje adwentowe, sianko pod obrusem…dlaczego??? Moje emocje jakby przycupnęły…nie porusza ich już…choinka ( bo nie pachnie), opłatek (bo coraz trudniej mówić, nie mówiąc), wigilia (bo jesteśmy razem a…osobno), prezenty (bo i tak nie dostanę „jej”) …coraz mniej czuje, doznaję…dlaczego?…nie wiem…

Kiedyś wiedziałam, bo...nie wiedziałam...nie szukałam…teraz wątpie, teraz stoję w wodzie, której przybywa i…nie mogę się zdecydować na który brzeg wyjść…czy wierzę? Czy kocham?…Nie można przecież…trochę wierzyć, trochę kochać,trochę żyć….

00:47, renata971
Link Komentarze (1) »
środa, 16 grudnia 2009
...jest...siła...

...świat wali mi się na głowę...jak mogłam tak pomyśleć, choć przez moment...wstyd mi...zmarnowałam kilkadziesiat godzi...2 dni na użalanie się nad sobą...na chlipaniu, rozpamiętywaniu, dzieleniu win...na pretensjach do współwinnych i do...siebie...  Siebie potraktowałam bezlitośnie...obwiniłam się oczywiście o wszystko...poniżyłam, sponiewierałam...udowodniłam sobie jak jestem bezmyślna i infantylna.....DOSYĆ!  Jest godzina 23,15ście poczułam siłę i energię...(dlaczego wciąż zapominam, że przychodzą jednak...zawsze)...mam plan działania w 3ch wariantach...Kładę sie wprawdzie znieczulona, ale kolorowa...

23:47, renata971
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 grudnia 2009
...urodziny:-)))

...7dmego grudnia 1957 roku...w Oławie...było biało i...spokojnie. W szpitalu, na oddziałe porodowym ciepło i...boleśnie...   Ludzie wokół pomocni i otwarci...pamiętający jeszcze wojenną niedolę.. ONA, z bólami...prosto z pracy...ON, chyba w szkole...daleko,jak zwykle.   Boleść trwała krótko, może zbyt krótko?...dała się zapomnieć...szybko...   Pierwsze pamiętanie to...okno, okno, okno...przezroczysta tafla z...czarnym zaciekiem smoły, który...rósł...powiększał się...olbrzymiał...wciskał mnie w łóżko...wypełniał pokój, w którym nie było...JEJ...pierwsze pamiętanie to...lęk...potem...wszystkie jego odmiany...aż po dzisiaj...

Tagi: czucie
18:12, renata971
Link Dodaj komentarz »
sobota, 05 grudnia 2009
...oczekiwanie

...pierwsza niedziela adwentu za nami...pierwsza z czterech świec... zapalona...czas na refleksje,nadzieję...czas na....radosną próbę oczekiwania...przez miesiąc... spróbujemy cieszyć się,że ON przyjdzie, spróbujemy robić coś dobrego...nie jeść słodyczy, mięsa, nie palić, nie pić,nie przeklinać...nie krzyczeć... dla Niego, że...zasługujemy na To przyjście...odliczamy... jutro kolejna świeca...i...kolejna...i ostatnia...zanim Go przywitamy...

Póki co...jest sobota...dobry dzień...bardziej lubię tylko piątek, który niestety już minął :-( ... w pamięci powiedzenie babci Antoniny..."Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma"...i już  lepiej:-)      Jest szaro, wilgotno,ale ciepło...spacer ze psem błotnisto-przytulny...                                              Teraz...kawa z mlekiem...spódnica,która wszystko zniesie...nogi pod tyłkiem...lampka i...pachnąca gazetka ciężka od świątecznych dodatków i...śniadanie mistrzów i "Prochy Angeli"...soboto trwaj...

Tagi: czucie
11:42, renata971
Link Dodaj komentarz »