...ma być pięknie...będzie pięknie!
O autorze
Zakładki:
RSS
niedziela, 17 kwietnia 2011
...etap

---

Załkała bezgłośnie...

krucha, blada

w za dużym łóżku.

Tyłem do słońca

powietrza, zieleni

do życia...

szczęśliwa 1x w tygodniu...

W barwnej pościeli

włosy

oczy

dłonie...

bez koloru.

Chude palce

ściskają życie...

5 różowych stokrotek.

Załkała bezgłośnie...

ściskając

rękę

serce

sumienie

...dokąd biegniemy???

poniedziałek, 04 kwietnia 2011
...

(...---...)

…Stał i…

patrzył i…

kochał(wtedy to czułam) i…

patrzył i…

kochał i…

stał i…

został…odleciałam.

Wrócił do Niej…

157 godzin temu

przez chwilę

był MÓJ.

Rzygam prawdą

i…kocham

jak długo?

Działaj…anielenaścianie

proszę

i...

niech czas się zapętli

zwolni.

sobota, 02 kwietnia 2011
...

…zaczęło się…cały ten zielony harmider…wszystko ruszyło…z ziemi, na krzakach, na drzewach…Kolorowe punkty na tle szaroburej,zawilgoconej i upstrzonej psimi kupami, trawie (…Tola ze swoją Panią przyczynia się do tego stanu;-( ) wyglądają…co najmniej zagadkowo, chwilami smiesznie,ale jednak optymistycznie…to namiastka,próbka tego co potrafi natura na wiosnę…np..pod lasem w Sobótce a lbo w Polanicy;-) Krzewy…weżmy np. drobniutkie, agrestowe listeczki…młodziutkie,niewinne,jędrne aż chce się ich dotknąć, przyłożyć do policzka,powąchać…a Forsycja?…Jak podstarzała elegantka po zabiegach i w stroju nastolatki…ożywa ,pozwala się przystroić żółtym kwieciem…balansując na granicy…śmieszności i przesady…w tym wieku?…;-) Magnolia…liczy godziny…bezlistne gałęzie są nabrzmiałe i…aksamitne, ciepłe… Pod palcami czuć…życie,to jak …pierwsze ruchy dziecka wyczuwalne pod dłonią…Drzewa, stoją jeszcze cicho…śliwka sprawia wrażenie…uschłej, ale to złudzenie, drzemie w niej życie…wiśnie,czereśnie i jabłonki… zmawiają się na 10tego kwietnia ( podsłuchałam debatę w tej sprawie a jutro ma być briefing ;-))) ) Drzewa za ogrodzeniem to „elita„…przycięte gałęzie i pnie śnieżnobiałe…Te wolno stojące, na opuszczonych działkach…są zaniedbane przez nożyce i pędzel…za to…piękne i naturalne…Przemawiają inaczej, są wolne i samostanowią o sobie…i jakby wiedziały,że są tam potrzebne aby…dotknąć nagrzanego słońcem pnia,oprzeć się w zmęczeniu, usiąść z myślami, schronić przed słońcem a i porozmawiać…czasem… Kocham DRZEWA…ich siłę, stoickoś… pamiętam zawsze jakieś z etapów mojego życia…Lipy w Oławie, Śliwa szczepiona w ogrodzie dziadka, „Dalekie” w Nowej Rudzie,„Bartek” w Zagnańsku, „Cesarz„ czy wreszcie...Buk na…Belgrave Place(…już zielone, tam…cieplej i szybciej)...

…zaczęło się zatem a w tym wszystkim ja…ja...ja...ja...ja...ja  ...ja z muszelką w kieszeni...

Tagi: czucie
15:58, renata971
Link Dodaj komentarz »