...ma być pięknie...będzie pięknie!
O autorze
Zakładki:
RSS
poniedziałek, 27 października 2008
...oby się chciało...

...fajnie być młodym(pamiętam)...fajnie kochać(pamiętam)...fajnie jest całować się w rynku(nie pamiętam)...fajnie mieć nadzieję,że...będzie cudnie(pamiętam)...czyli nie wiedzieć...co będzie dalej(pamiętam).......smakuje...

 ...fajnie być w średnim wieku...fajnie kochać...fajnie jest całować się w rynku... fajnie mieć nadzieję,że będzie cudnie...czyli nie wiedzieć...co będzie dalej.......dopóki nam się chce!!!...smakuje...jeszcze bardziej...:-)

Tagi: czucie
08:35, renata971
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 października 2008
...strata apetytu

Pl.Solny,4 pażdziernika, Ekojarmark

...kolorowy zawrót głowy...jest wszystko, kolorowe wiatraczki, drewniane łyżki,korale z filcu(???) bluzeczki z lnu,torby ze skóry, miód z ula(!) i smalec ze słoika oraz kaszanka z krwi. Wielu         -oglądajacych kolorowe kubki i anioły...-przymierzających czapki,torby,spódnice i kolczyki...-jedzących próbki...kaszanek, kiełbas,dyni w occie,chlebka z miodem i smalcem, serniczka i bułgarskiej lutenicy...  Każdy z nas mógł pomalować talerz i wsadzić go do pieca, dostać podkowę szczęścia z własnym imieniem od przystojnego kowala, zajrzeć aniołowi lub kotu w oczy albo dmuchnąć w brzydkiego ptaszka, który ksztusząc się wodą wydawał dżwięki...tylko trochę podobne do tych oryginalnych...krakowskich...                                         Atmosfera sielska...anielska przy pięknej pogodzie...Myśl przewodnia jarmarku, jak każdej imprezy handlowej...wymyśliłeś i wykonałeś coś...pięknego albo dobrego?-pokaż  i sprzedaj to innym!!!  W powietrzu czuć przemożną chęć sprzedania tego co zalega na ladach... do niektórych stoisk aż strach podchodzić i...nic nie kupić... :-)))                                                             Dałam sie skusić na gruszki i dynię w occie, ser z mleka koziego i chleb żytni na zakwasie z lnem (żadna z tych rzeczy oczywiście nie nadaje się do zjedzenia wg Jacka)       Pociekła mi ślinka na podpłomyka, który tak  kojarzy mi się z dzieciństwem (wg Jacka też nie nadaje sie do zjedzenia...:-)... z Godzikowicami i dziadkiem,który piekł je na blacie pieca...            

Zasiedliśmy na ławce i jedliśmy je z wielkim smakiem...przed nami plac z kolorowym tłumem a nad nami, ze ściany wrocławskiej Gazety Wyborczej krzyczał wielki baner, którego treść kilka tygodni temu...chwytała za gardło...SOLIDARNI Z TYBETEM... straciłam apetyt...chociaż tyle mogę zrobić...stracić apetyt!!!!!!!!...pomyśleć!! I co dalej?????

23:28, renata971
Link Dodaj komentarz »